Obserwatorzy ^.^

sobota, 4 maja 2013

Rozdział 3


Czekałam i Czekałam aż Maya będzie dostępna. W końcu doczekałam się. Pierwsze co zrobiła to zadzwoniłam do Niej.
- Siema Maya. Dostałaś się ?- zapytałam podekscytowana.
- Siemka Nats. Taaak!! A ty.?
- TEŻ! Idziemy pojutrze na zakupy ?- zapytałam szczęśliwa Maye.
- No ok. To się jeszcze zgadamy.
- No to…jak było na castingu z 1D?
- A jak mogło być ? Zwyczajnie, zadawali mi przedziwne pytania.
- Dobra wiesz co ja już kończę.Pa
- Pa.
Zakończyłam rozmowę. Postanowiłam wyjść do Starbucks’a na shake’a. Kierowałam się w stronę mojego celu. Szłam spokojnie chodnikiem i usłyszałam znajomy głos. O nie tego się obawiałam, to był Nathan. Jeszcze lepiej, zauważył mnie. Próbowałam go wyminąć, ale na marne.
- Cześć Natalie. Możemy porozmawiać ?- zapytał nie pewnie.
- Cześć Nathan. Zdaje mi się że nie mamy o czym.- odpowiedziałam oschle.
- Przepraszam za tamten wybryk. Proszę, wybacz mi. Już nie popełnię tego samego błędu.- powiedział z nadzieją w głosie. Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć. Ale jestem pewna że mu nie wybaczę. Za bardzo  mnie zranił żebym mu wybaczyła.
- Nathan, weź się postaw w mojej sytuacji. Przychodzisz do domu a w domu czeka cię przykra niespodzianka w sypialni. Wiesz jak ja się czułam?- pokręcił głową że nie.- No właśnie. Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. Wybacz, ale nie możemy się już nawet spotykać.- Powiedziałam po czym chciałam się oddalić w stronę mojego celu tej przechadzki. Ale On złapał mnie za nadgarstek, przyciągając mnie do siebie.
- Ale pamiętaj… jesteś tylko moja. Pożałujesz tej decyzji- ścisnął mocniej mój nadgarstek aż syknęłam.
- Ałaa !! Zostaw mnie w spokoju. Ja się ciebie nie boje.- W końcu puścił mnie a ja szybszym tempem szłam w stronę Starbucksa. Ale jego słowa nie dają mi spokoju „ Pożałujesz tej decyzji”. O co mu chodziło? Wiem jedno, on słowa dotrzymuje, więc mogę obawiać się najgorszego . Weszłam do Starbucksa i podeszłam do kasy zamówić shake’a. Jak na tą kawiarenkę było strasznie dużo osób. Usiadłam w koncie na sofie. Popijając shake’a weszłam na telefonie na twittera i facebooka. Siedziałam już z jakieś 5 min przy fonie i coś lub ktoś złapał mnie za ramię. Ze strachu podskoczyłam. Powoli odwróciłam się do tyłu by sprawdzić  kto  to. Za mną stali 5 uśmiechniętych od ucha do ucha chłopacy …. Z 1D.
- Heej. Możemy się dosiąść, bo jak sama widzisz nie ma nigdzie miejsca.- powiedział jak pamiętam Liam. Na początku nawet nie zauważyli że to ja jestem tą laską z castingu. Ale gdy  uśmiechnęłam się moim uroczym uśmiechem, dopiero wtedy zaczaili że to ja.
- Heej. Jasne że możecie.- odpowiedziałam na początku zaczęli się przepychać kto ma usiąść koło mnie. Walkę wygrał Zayn. Ja siedziałam przy oparciu, obok mnie Zayn  a dalej Liam. Naprzeciwko mnie zasiadł Niall, obok niego Louis a dalej Harry. Nie zwracałam na nich żadnej uwagi, najbardziej interesowałam się moim telefonem, ponieważ Maya pisała do mnie sms. Zauważyłam że chłopcy swoim porozumiewawczym językiem coś przekazywali Zaynowi. Domyśliłam się że chodzi o telefon. Poczułam jak  Zayn próbuje zaglądnąć do mojego fona. A ja że to ja czekałam jak się bardziej nachyli by mu przywalić z plaskacza. Chwila, jeszcze trochę…i… już! Jebnęłam mu tak z liścia że został czerwony ślad na policzku.
- OOj przepraszam. To była nauczka żeby nie zaglądać mi do telefonu !- powiedział to takim dziwnym tonem że po chwili wszyscy wybuchli śmiechem.
- Ała! Już teraz wiemy że nie możemy z tobą zadzierać.-powiedział Zayn głaszcząc swój polik.
- Widzisz… jak chcesz mnie znać musisz trochę pocierpieć- wystawiłam mu język.
Siedziałam siorbiąc końcówkę shaka. Skończyłam. Wstałam i się powoli zbierałam.
- Już idziesz?- zapytał loczek.
- Muszę się zbierać. Mam sprawy w domu do załatwienia.-odpowiedziałam w między czasie zabierając torebkę.- No to pa.
- Paa- pożegnali mnie chórkiem. Wróciłam do domu. Wzięłam piżamkę, poszłam do łazienki wziąć prysznic. Po godzinie wyszłam. Weszłam do łóżka i od razu odpłynęłam w ramionach morfeusza.
*Następnego dnia*
Wstałam po 11. Od razu weszłam do łazienki ubrać się i zrobić make-up. W końcu zeszłam na dół do kuchni, by zrobić śniadanie. Na blacie w kuchni znalazłam karteczkę na której było napisane: „ Pojechaliśmy z twoim bratem do lekarza. Na stole w salonie masz kopertę z pieniędzmi. Kochający cię Rodzice! ”. No tak, mój kochany braciszek i ta jego odporność na choroby. Dobra mniejsza z tym, wyciągnęłam składniki na śniadanko. Gdy zrobiłam śniadanie wzięłam się za zajadanie tymi delicjami. Po śniadaniu poszłam do salonu by wziąć tą kopertę z pieniędzmi na moje zakupy. Umówiłam się z Mayą na 13, ponieważ jak to dziewczyny pewnie wciągnie nas szał zakupów. Było już po 12. Wzięłam najpotrzebniejsze rzeczy  do torebki i ruszyłam w stronę wyjścia z domu.
*4 godziny później*
Tak jak mówiłam dałyśmy się ponieść szałowi zakupów. Na powrót zamówiłyśmy dość dużą taksówkę bo przecież byłyśmy na dużych zakupach. Najpierw taksówka zatrzymała się pod moim domem.
- No to Natalie, jutro się spotkamy na lotnisku, ok?
- Spoko. No to do jutra.-pożegnałam się pierwsza.
- Pa.-odpowiedziała Maya. Wzięłam wszystkie zakupy z taksówki zapłaciłam połowę za taksówkę i poszłam do domu. W drzwiach przywitała mnie matka.
- No hej córeczko. Widzę że nie żałowałaś pieniędzmi?-zapytała mama wytrzeszczając gały na zakupy
- No hej mamuś, dobrze widzisz. Przecież nie mogę jutro wyjechać nagrywać ten teledysk w moich starych ciuszkach.- poszłam do pokoju odstawić zakupy. Zaczęłam się powoli pakować, lecz tata mi w tym przeszkodził.
- No jak tam Natalie? Może chcesz większą walizkę? Bo widzę że się nie pomieścić.- zapytał szczerząc się tatulek.
- Możesz mi przyprowadzić tą walizkę jak byś mógł-zrobiłam maślane oczka po czym ojciec pokręcił głową na znak że przyniesie. Po 5 minutach pojawił się w moim pokoju z walizką i z bratem.
- Proszę tu masz walizkę a tu masz kolacyjkę bo nie zdążysz nawet sobie nic uszykować.
- Dzięki.-  przejęłam walizkę od taty. Pierwsze co zrobiłam to pakowałam nowe ciuchy a później te moje starsze. W końcu skończyłam się pakować i zaczęłam degustować kanapki które przyszykował mi mój braciszek. Było przepyszne! Co jak co ale on to robi nieziemskie kanapki. Mniejsza o to, zjadłam to co miałam zjeść i poszłam do łazienki się wykąpać i ubrać się w moją sweet piżamkę. Gdy w końcu wyszłam z pomieszczenia zwane łazienką skierowałam się w stronę łóżka. Wlazłam pod kołdrę i odpłynęłam w głęboki sen.
______________________________________

To już trzeci rozdział. Tylko szkoda że nikt go nie czyta. ;c
2 komentarze = 4 rozdział

niedziela, 14 kwietnia 2013

Rozdział 2


Wypiłam już cały shake i wyszłam w strone studia. Po 15 minutach byłam już pod studiem. Weszłam do środka i dostałam szoku. Czekało tam ok. ze 100 dziewczyn. Podeszłam do stolika w którym trzeba było się „Zameldować”.
- Dzień dobry, imię i nazwisko ?
- Dzień dobry, Natalie Harmone.
- Dobrze. Z tamtego pomieszczenia zawołają panią po nazwisku.- Pokazała palcem pomieszczenie do którego wchodzą zwołane dziewczyny. Zapewne będę na końcu, więc poszłam usiąść na skórzanej sofie pod ścianą. Od razu jak usiadłam zagadała do mnie jedna z dziewczyn która odkąd tu weszłam obserwowała mnie wzrokiem.
- Denerwujesz się ?- zagadała pierwsza
- Ani trochę, a ty ?
- Też w ogóle się tym nie przejmuje. Jestem Maya.
- Natalie.-Odpowiedziałam jej z uśmiechem. Przynajmniej miałam z kimś pogadać przez te 2 godziny. Okazało się że jesteśmy do siebie bardzo podobne. Zaprzyjaźniłyśmy się po tak krótkim czasie. Po tych 2 godzinach wywołali w końcu moje nazwisko.
- Harmone.- zawołał gruby męski głos.
- Powodzenia.- życzyła mi Maya.
- Dzięki.- podziękowałam Mayi i weszłam do pomieszczenia. Kazano mi siąść na krzesło barowe które stało na środku a przednim siedziała 5 chłopaków których z gdzieś kojarzyłam.
- Hejoo.- powitali mnie chórem. Nie zaprzeczę nawet byli DOŚĆ ładni. Podkreślam DOŚĆ.
- Siemaa.- odpowiedziałam z moim zniewalającym uśmiechem.
- Nie będziemy się przedstawiać bo pewnie nas znasz.- powiedział szatyn. O kurde ale wtop a. Są znani a ja ich nie kojarzę.
- Przepraszam że to mówię ale właśnie nie kojarzę was.-powiedziałam trochę zaniepokojona. Cała piątka wytrzeszczyła swoje gały na mnie z nie dowierzaniem.
- Aha…ok. więc ja jestem Liam.
- Ja Zayn.
- Harry.
- Louis.
- Niall.
- W skrócie jesteśmy One Direction.- powiedział jak mniemam Zayn. Po chwili walnęłam facepalma.
- No jasne jaka ja jestem głupia.- Odpowiedziałam. Po chwili zaczął się casting. Zadawali mi przeróżne pytania przy których każdy dodawał coś głupiego.
- Niestety już musimy kończyć, ale możemy zadać jeszcze jedno pytanie.- powiedział zawiedziony Louis.
- Co najbardziej kochasz? Oczywiście z rzeczy czy tam z ciuchów.-powiedział z uśmieszkiem Harry.
- Nawet nie wiem co pomyśleliście. Jako dziewczyna najbardziej kocham moje fullcapy.- odpowiedziałam z moim przeuroczym uśmieszkiem.
- No to wiemy do kogo najbardziej pasujesz.- powiedział Liam. Wszyscy spojrzeli na blondynka i zaczęli dziwne miny strzelać do niego.
- Dobra to ja może już pójdę. Na razie.- powiedziałam trochę zawstydzona tym zajściem.
- Do zobaczenia.-odpowiedzieli  chórkiem. Wyszłam z pomieszczenia i skierowałam się do Mayi i pożegnałam ją z czym życzyłam powodzenia. Było już grubo po 17 więc stwierdziłam że będę zbierać się do domku. Szłam powoli i zadzwoniłam do mojej ukochanej siostruni i opowiedziałam jej całe zajście. Zaszłam do mojego domu ledwo co weszłam skierowałam się do kuchni, bo w prawdzie nic nie jadałam. Gdy robiłam sobie kanapki do kuchni zawitała moja zawsze uśmiechnięta mamuśka.
- Cześć córeczko jak było na castingu?-zapytała pierwsza matka.
- A jak miało być? Tak jak na każdych masa pytań.-odpowiedziałam
- Wiesz córeczko, Nathan ty był
- Tak? I co chciał? Coś mówił ?- i jak to ja zadałam szereg pytań. Nathan był moim chłopakiem ale przyłapałam go na zdradzie z jakąś dziunią. Od tamtej pory nie odzywałam się do niego.
- Że chce porozmawiać z tobą, że jest mu przykro z tego zajścia.- zaczęła ale nie skończyła, a ja pobiegłam do mojego dużego królestwa. Wzięłam moją pidżamkę i poszłam wziąć gorącą kąpiel.
Nie cierpię go. Gdy wtedy weszłam do jego pokoju poczułam się jak dziwka. No inaczej nie da się tego określić. Zaczęłam go wyzywać od dupków po śmiecia. Poczułam jak po moim policzku spływa słona ciecz. Moim opuszkiem palca wytarłam ją. Wyszłam z wanny i ubrałam się w piżamkę. Położyłam się do łóżka i po chwili usnęłam.
*Następnego dnia*
Wstałam już po 12. Kocham tak długo spędzać czas w moim łóżko. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam ciuchy po czym ruszyłam do łazienki. Zrobiłam poranną toaletę i ruszyłam do kuchni na śniadanko. W kuchni nastałam moją matkę, ojca i mojego braciszka. Powitałam ich po czym siadłam do stołu i zajadałam się kanapeczkami.
- Bo się zaraz udławisz.- powiedział tata.
- Nieprawda, nie udławię się. Lepiej martw się o Johna.- odpowiedziałam ze śmiechem. Zaczęliśmy rozmawiać na temat tego teledysku. Rodzice się zgodzili na ten casting bo wiedzą że mi to sprawia przyjemność. Po chwili poczułam wibracje mojego telefonu w kieszeni spodni. Bez patrzenia kto dzwoni odebrałam telefon.
- Halo!?
- Dzień dobry, czy mam przyjemność z  Natalie Harmone ?-powiedział męski głos.
- T-t-tak. A z kim mam przyjemność ?-przez chwile zająkałam się.
- Ja w sprawie castingu do teledysku One Direction. Bardzo gratulujemy, dostała się pani.- powiedział ten facet . Ja z szczęścia zaczęłam piszczeć do telefonu.
- Słyszę że pani się cieszy. Za 4 dni wyjazd. Jutro kurier przyniesie pani bilety na samolot. Jeszcze raz gratulujemy, do widzenia.
- Dobrze. Do widzenia.-Po tej rozmowie wskoczyłam na sofę i zaczęłam tańczyć taniec szczęścia i taniec „ja się czuję fajnie”. Po 10 minutach się ogarnęłam i ruszyłam do pokoju miałam zamiar zadzwonić do Mayi. W końcu weszłam na laptopa i na skype czekałam aż Maya będzie dostępna.

środa, 3 kwietnia 2013

Rozdział 1


*Pewnego dnia*
Spokojnie sobie śpię z jakimś durnym snem, który na szczęście przerwał mi niespodziewany telefon.
- Halo !?- zapytałam zaspanym głosem.
- Cześć Natalie. Przepraszam że dzwonie o tej porze ale mam dla ciebie propozycje nie do odrzucenia.
- Spoko, jaką .?
- Pewien zespół chce nagrać teledysk, oczywiście nie mogę Ci zdradzić jaki. Dlatego , że jesteś jedną z najlepszych naszych dziewczyn z naszego studia chcę Cię zgłosić. Więc czy się zgadzasz.?- powiedział mój tak jakby szef. Na chwile znieruchomiałam na wiadomość że powiedział że jestem jedną z najlepszych dziewczyn w naszym studiu. Nie wiedziałam co powiedzieć. Jestem ciekawa co za zespół. Hmm… może The Wanted ? Albo może jakiś inny nie znany mi ?
- No to zgadzasz się na ten układ ?
- Jasne że tak. Wiesz przecież, że nie podaruje takiej okazji.- odpowiedziałam z entuzjazmem.
- Dobrze. Przesłuchanie dziś w naszym studiu na 14:00, nie spóźnij się
- Ok, to do jutra.
- Do jutra.
Po zakończeniu tej rozmowy jebnęłam głową w poduszkę po czym sprawdziłam która godzina-O matko ! Już 9:00, jak dla mnie to za mało czasu na przygotowanie się na ten casting. Podeszłam do szafy wybrałam, że ubiorę czarne rurki, białą bokserkę, niebieską bejsbolówkę, czarne conversy i do tego niebieskiego fullcap’a z ciasteczkowym potworkiem. Poszłam do łazienki wsiąść prysznic po czym się ubrać. Po prysznicu ubrałam się, wysuszyłam włosy, uczesałam je i zrobiłam lekki make-up. Gdy zeszłam na dół było już po 12. Jeszcze mam trochę czasu więc pójdę do Starbucksa. Miałam z mojego domu tak gdzieś 20 min drogi więc co mi szkodzi przejdę się. Jestem bardzo ciekawa czy mnie wezmą na nagranie tego teledysku. Ale raczej zależy o czym ma być ten teledysk. Kurde, oby to nie był teledysk taki nudny. Bym chciała wystąpić w taki zwariowanym teledysku z jakimiś przystojniakami. Mmm byłoby co wybierać zapewne. Nawet nie zauważyłam przez te przemyślenia że już doszłam do celu. Niestety pod Starbucksem była jakaś gromadka ludzi. Próbowałam przejść niezauważalnie tak by nie zwracać na siebie uwagi, ale niestety jakiś koleś zakapturzony z okularami przeciwsłonecznymi do którego te wszystkie dziewczyny startowały i piszczały coś tam głupiego, popchał mnie na drzwi wejściowe a ja nie wytrzymałąm i się wydarłam na niego.
- Ej koleś może byś uważał coo ?
- Sorry, nie chciałem ale to przez te fanki…-zaczął a ja mu przerwałam
- Tak, najlepiej zwalić na te dziewczyny. Następnym razem koleś weź uważaj.- Powiedziałam po czym weszłam do środka i zamówiłam koktajl czekoladowy.

_____________________________
I jest pierwszy ..... w sobotę dodam dwa rozdziały ponieważ już mam ich dość duużo
Komentujcie.krótki wiem ;(( ale drugi jest dłuuższy

Nats.

Prolog

Miłość jest jak narkotyk. Na początku odczuwasz euforię, poddajesz się całkowicie nowemu uczuciu. A następnego dnia chcesz więcej. I choć jeszcze nie wpadłeś w nałóg,to jednak poczułeś już jej smak i wierzysz, że będziesz mógł nad nią panować.Myślisz o ukochanej osobie przez dwie minuty, a zapominasz o niej na trzy godziny. Ale z wolna przyzwyczajasz się do niej i stajesz się całkowicie zależny. Wtedy myślisz o niej trzy godziny, a zapominasz na dwie minuty. Gdy nie ma jej w pobliżu – czujesz to samo co narkomani, kiedy nie mogą zdobyć narkotyku. Oni kradną i poniżają się, by za wszelką cenę dostać to, czego tak bardzo im brak. A Ty jesteś gotów na wszystko, by zdobyć miłość.
Ja tak niestety miałam. Kochałam go, byłam gotowa mu oddać życie... a ten co ? Nie docenił tego co dla niego robię. On bajerował wszystkie dziewczyny ami nic do tego, ale jak jakiś przystojny chłopak bajerował to moim zadaniem było ich odganiać od siebie. Pewneo wieczoru przyszłam do jego domu zrobić niespodziankę... a sama zastałam niemiłą niespodziankę. W jego łóżku leżał on i jakaś zdzira.


Boże!! Jaka ja byłam ślepa. Po części mu dziękuję a po części jestem nieźle wkur...Pardon, wkurzona. Dziękuję mu za to bo się zmieniłam na lepsze. Znalazłam tymczasową pracę w aencji modelingu. Spełniałam swoje marzenia, pomagam swojej starszej siostrze Rachel w studiu nagraniowym. To ona zawsze podtrzymywała mnie na sercu. W końcu jeden telefon odmieni wszystko...

_____________________________________________
Jest !! jest prolog, jeszcze dzisiaj dodam pierwszy rozdział. Robię wszystko do przodu
,ponieważ jakbym nie mogła pisać albo coooś wypadnie to mam rozdziały napisane. Proszę komentujcie


Nats.

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Bohaterowie

Nie dodaje zdjęć. Niech nasze główki popracują trochę.;))

Natalie Harmone- Blond dziewczyna z niebiańskimi niebieskimi oczyma . Ma 18 lat. Jest zwariowaną, sympatyczną dziewczyną. Najbardziej z wszystkiego kocha swoje fullcapy. Jest bardzo ładna. Przez swojego byłego chłopaka zmieniła się z gorszego na lepsze. Stała się bardziej przyjazna, dobrze się dogaduje z ludźmi. Skończyła Liceum ma zamiar pomagać swojej starszej siostrze w studiu nagraniowym. Można tak powiedzieć że przez cały rok szkolny dorabiała jako Dj w klubach, a tak to pracuje w modelingu. Czyli do różnych teledysków zdjęć i wgl. Jej życie zmieni jeden, jedyny casting.

Nathan Librow- Brunet z piwnymi oczami. Były chłopak Natalie. Spontaniczny, zazdrosny o wszystko chłopak. Pewnego dnia Natalie przyłapała go na zdradzie. Od tamtej pory nie utrzymują kontaktu ze sobą.

One Direction- Chyba nic nie trzeba pisać o nich ;)

Witam ;#

Hej.Właśnie zaczynam pisać na tym blogu opowiadanie o 1D. Te opowiadania teraz są tak popularne. Sama czytam niektóre opowiadania, dzięki których skusiłam się na tego bloga. Wiecie jak to jest czytacie takie opowiadania a później sam masz wenę do pisania. Ja ją mam dosyć długo w mojej główce.Zapraszam do czytania.
Ps. Nie zważajcie uwagi na błędy ortograficzne.